12.10.11

ZWIASTUN BURZY 
AUTOR: Bernard Cornwell

Po lekturze pierwszej części cyklu „Wojny wikingów”, której dałam pozytywną ocenę, nic dziwnego, że sięgnęłam po drugą. Nie sposób się nie zgodzić z napisem na tyle książki „Cornwell to wirtuoz powieści historycznej”.
Przypominam akcja dzieje się w dziewiątym wieku, gdy na Anglię napadają wojska Duńczyków. Tom drugi rozpoczyna się po zakończeniu pierwszego, czyli po bitwie króla Alfreda na równinie Somerset. Wikingowie zostali pokonani i zdawać by się mogło, że nastają czasy pokoju. Nic bardziej mylnego.
Teraz Uthereda z Bebbanburga musi zdecydować czy jest za Duńczykami, z którymi łączy go religia i przyjaźń czy za Anglikami, których królowi złożył przysięgę wierności. Teraz losy wojny zależą od niego. Bohater dojrzał, by stać się prawdziwym wojownikiem pomimo, że wciąż szuka prawdy o sobie. Z jednej strony widzi dewotę Alfreda Wielkiego myślącego, że Bóg wszystko załatwi i wygna najeźdźców po modlitwie. Z drugiej mężnych wojowników, których poznał będąc wśród nich nie jako krwawych zbójów, lecz jako zwykłych ludzi. Wybór trudny, a czasu coraz mniej.

Nigdy nie pomyślałabym, że książka historyczna może, aż tak mnie zaciekawić. Ciężko się od niej oderwać niby prawi 600 stron, a chłonie się bardzo szybko. Jest w niej czas na śmiech jak i na przemyślenia. Prosty język pisania, zagubiony bohater, dynamiczne i szybkie zwroty akcji to, jest to czego oczekiwałam. Znowu mamy do czynienia z brutalnymi opisami walk i szczegółowo opisanym krajobrazem, co działa bardzo pobudzająco na wyobraźnię, a obraz staje się prawie żywy. Uthred po raz kolejny opowiada swoje przeżycia z perspektywy czasu przez co, niektóre rzeczy są przez niego bardziej zrozumiałe. Żadnej z nich nazwać nudną niemożna. Są barwna i na swój sposób nie niepowtarzalne. 
Autor wyraźnie daje do zrozumienia swoje zdanie na temat religii chrześcijańskiej zestawiając ją z poganami jako wzorem cnót żołnierskich. Cykl na pewno powinno wliczyć do półki „warto przeczytać” i to nie tylko u osób lubiący powieści historyczne. Czekam na „Panów północy” i mam nadzieje, że długo to nie potrwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz