12.10.11

RODZINA WENCLÓW
                            WSPÓLNIK
AUTOR: Lena Najdecka 

Jest to pierwsza książka tej autorki i od razu można powiedzieć, że wróży ona jej wielką karierę. Próbowałam znaleźć coś na temat twórczyni dzieła, które mnie tak urzekło, ale skutek był marny. Jedyne co mogę powiedzieć o samej autorce to, to że jest doskonałą obserwatorką ludzi i ich zachowań co pomogło jej stworzyć bardzo żywy i prawdziwy obraz bohaterów. 
Powieść składa się z wielu wątków dlatego trudno ją streści, za to dużo na podstawie nich można powiedzieć o bohaterach.
Głowa rodu Ryszard wzbogacił się na prywatyzacji browarów i dalej prowadzi interesy, którymi interesuje się CBA. Elżbieta jego żona, niema dostępu do spraw finansowych (no i po co tylko by się denerwowała ),stara się zwiększyć poziom kultury w domu, dość nie udolnie. Ich dzieci, których przyszłość została z góry ustawiona; Paweł wzięty adwokat z problemami małżeńskimi, Mateusz ciągle zdradzający żonę i nie widzący w tym nic złego oraz Piotruś wegetarianin, buntownik, rodzinna fajtłapa. Poznajemy tez rodzinę Hanny, małżonki Pawła oraz Zagajewicza i Zyberta, czyli jego wspólników. Kroi się interes życia spółki pierworodnego Wencla, ale czyżby wspólnik chciał go wy.. to
znaczy oszukać, a może winą tych złych przeczuć są kłopoty z małżonką?
Zdrada, spisek, intryga, romans...to wszystko jest na porządku dziennym. Ale nie zdradzę więcej.
„Rodzina Wenclów” została zaklasyfikowana do tematyki o ludziach z klasy średniej ale według mnie bardziej nowobogackiej. Okazuje się, że bohaterowie z tego poziomu nie różnią się od biednych. Klną jak szewcy, piją, palą, używają, cenny jest dla nich tylko pieniądz. Są to postacie z krwi i kości, których wady zostały wytknięte i trochę przejaskrawione. Jest to powieść obyczajowa otwierająca sagę rodzinną. Nie tyle skupia się ona na fabule co na doskonałej kreacji bohaterów. Książka warta polecenia każdemu zarówno lubiącego sagi, obyczajówki oraz książki pisane bez owijania w bawełnę. Czekamy na kolejną część, „Układ” miejmy nadzieję, że na tym samym poziomie, gdyż od tej części nie szło się oderwać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz