"Tajne służby kapitalizmu"Vadim Makarenko
Autorem książki „Tajne służby kapitalizmu” jest Vadim Makarenko, od 1999 redaktor w dziale gospodarczym „Gazety Wyborczej. Absolwent Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Jako dziennikarz pisze głównie o reklamie i mediach. Kilkukrotnie był nominowany do nagrody Grand Press.
„Tajne służby kapitalizmu” to literatura faktu przedstawiająca czytelnikowi za pomocą serio artykułów/ historii, w jaki sposób spece od marketingu pozyskują o nas wiedzę. Książka co prawda nie zawiera mniej lub bardziej misternych historii szpiegowskich, ale potwierdza przypuszczenia przeciętnego Kowalskiego, spece od reklamy mają „na nas teczki”. Sposoby pozyskiwania o konsumentach informacji przez agencje reklamowe i agencje statystyczne wynajmowane przez olbrzymie, międzynarodowe koncerny, niczym się nie różnią od szpiegostwa.
Jest podzielona na trzy części: I. „W domu”, II. „Poza domem”, III. „W pracy” . Jest to podział nieprzypadkowy. Dlaczego? Bo to właśnie w tych trzech obszarach jesteśmy obserwowani, wręcz inwigilowani, właśnie w domu, poza nim i w pracy. Czyli wszędzie. Zasze, w każdym wieku, w każdej sytuacji, niezależnie od zasobności portfela, płci, orientacji seksualnej jesteśmy czyjąś grupą docelową. Oczywiście inną markę będzie interesowała zamożna kobieta sukcesu, a inną pan Henio prowadzący kiosk, u którego kupuje się gazety i bilety MZK. W sumie to nawet krzepiąca myśl, że jednak kogoś obchodzę i chce wiedzieć o mnie wszystko.
Mnie najbardziej zainteresował artykuł „Templariusze coca coli” . Przeraziło mnie, że ci młodzi ludzie (w moim wieku), którym koncern coca coli opłacił wycieczkę (oczywiście bez ich wiedzy z kim tak naprawdę jadą), myślą tak jak ja. Martwią się o to czy po studiach znajda pracę, denerwuje ich wyścig szczurów, mogą liczyć na rodziców, z przymrożeniem oka podchodzą o lansowanej samorealizacji i indywidualizmie. Zburzono moje naiwne myślenie, że reklamy tego napoju podobają się mi nie dla tego, że ktoś coś wymyślił i akurat trafił w moje gusta. Tylko dlatego, że jestem jedną z wielu osób grupy docelowej, której gusta są dobrze znane i pod ich potrzeby tworzy się reklamy.
Książka naprawdę warta przeczytania.
Nasze życie jest inwiligowane, a nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy
OdpowiedzUsuńTymczasowo sobie ją odpuszczę :) Niestety ;/
OdpowiedzUsuńCałkowicie jestem zainteresowana tą książką :) Fajnie, że ą zrecenzowałaś.
OdpowiedzUsuń