Upalny letni dzień dwaj pisarze spacerują po ulicach Moskwy dyskutując o istnieniu Boga, a właściwie o jego braku. Nagle pojawia się dziwny obcokrajowiec twierdzący, że ów Bóg istniał ,a nawet on sam uczestniczył w jego kaźni! Nieznajomym okazuje się być Woland, profesor czarnej magii, stwierdza też że rozmawiał z Kantem oraz przepowiada śmierć jednego z nich i chorobę psychiczną drugiego, a następnie tajemniczo znika.
Pewnie zastanawiacie się kim naprawdę jest Woland i co za diabeł go przygnał do Moskwy? Otóż właśnie nie jest on żadnym wariatem który twierdzi, że widział Jezusa. Woland to po prostu sam diabeł i to nie byle jaki to szef wszystkich diabłów! A wraz z szatanem przybywa jego świta, czyli Azazello (demonem), kot Behemot, Korowiow i Hella - wyuzdana rusałka. Przewracają spokojne życie mieszkańców Moskwy do góry nogami. Zaraz ale po co oni tu przybyli? Brakuje roboty w piekle i trzeba dorabiać? No nie, na ziemie przywiodły ich cele towarzyskie, szukają gospodyni na bal.
Pokazują, że w tym społeczeństwie istnieją nonsensy z którymi nie może równać się nawet sam diabeł. Ale wątek Wolanda to tylko jedna cześć książki jest także uczucie silniejsze niż wszystko inne. Ale Moskwa i czasy współczesne autorowi nie są jedyną płaszczyzną bytu. Akcja toczy się też równolegle na kartach powieści Mistrza ,czyli Jerozolimie w której Jeszua Ha-Nocri jest sądzony przez Piłata i skazany na ukrzyżowanie . Lecz to nie Jeszua jest tu ważny a rozterki Piłata wydającego nie winnego człowieka na śmierć.
Bułhakow pracował nad nią, aż do śmierci przez dwanaście lat ostateczna wersja, siódma po ocenzurowaniu została umieszczona w miesięczniku „Moskwa”. Przez wielu krytyków uważana za jedną z najlepszych powieści XX wieku, jak i najlepszą satyrę na warunki życia w Związku Radzieckim. Pierwowzorem Małgorzaty była trzecia żona - Helena Siergiejewna Szyłowska.
Pomimo, że „świeżość bywa tylko jedna - pierwsza i tym samym ostatnia” to powieść ta jest ponad czasowa. Ta książka nadaje się dla każdego czytelnika, który chce dostrzec prawdziwą miłość, fantastykę, oryginalny humor, pokonać stereotypowe myślenie o szatanie i jego naturze, „bo czym, że było by twoje światło bez cieni”. Tym pozytywnym zdaniem kończę recenzje książki, którą cenzurowano, każdy w mroku odnalazł swoje światło.
atraM
Recenzja zamieszczona na stronie matras.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz